RECENZJA: Promarkery Winsor&Newton

12:19:00

Hej wszystkim! :)
Postanowiłam napisać recenzję promarkerów. Oczy mi krwawią, gdy widzę osoby, które piszą coś na ich temat po dwóch miesiącach użytkowania. I co się wtedy okazuje? Recenzja jest bezużyteczna. Używam promarkerów od początku lutego 2014 roku. Wtedy miały inną etykietę, ponieważ firma Letraset i Winsor&Newton jeszcze się nie połączyły. Nastąpiło to dopiero jesieni 2015 roku. Nic się nie zmieniło oprócz szaty graficznej. Ten sam marker, ta sama wydajność, ten sam efekt.
Słów kilka...
Promarkery Winsor&Newton (kiedyś Letraset) są to profesjonalne dwustronne markery. Posiadają dwie końcówki. Szeroką i płaską, do większych obszarów i cienką, do szczegółów. Pisaki świetnie sprawdzają  się na papierze, kartonie, szkle, metalu i plastiku. Są okrągłe, a ich zatyczka ma specjalne ''skrzydełko'', któro zapobiega toczeniu się. Ich zamknięcie nie spada i mocno trzyma, dzięki czemu nie jesteśmy narażeni na wyschnięcie markera. Mają mocno napigmentowany i nietoksyczny tusz na bazie alkoholu, a kolory ładnie się mieszają. Ponadto w ofercie dostępny jest blender, czyli bezbarwny pisak, który ułatwia łączenie barw.


źródło
Dostępne są w 148 kolorach.
źródło

PLUSY:
  • Szeroka gama kolorów.
  • Długowystarczalność - Moje pierwsze promarkery starczyły mi na dwa lata, a do tej pory większość jeszcze pisze.
  • Dwie końcówki - Szeroka idealnie sprawdza się do większych obszarów. Nie wyobrażam sobie kolorowania ciągle tą cienką.
  • Zapach - Kiedyś rysowałam Sharpie. Nikomu ich nie polecam, ponieważ po 15 minutach kolorowania potwornie bolała mnie głowa. Przez cały dzień chodziłam przyćmiona.
  • Łączenie barw - Nawet bez blendera (nie używam go) jesteśmy w stanie wszystko ładnie połączyć.
  • Dostępność - Promarkery są dostępne niemalże wszędzie!
  • Przyzwoita cena - Marker o dużej wydajności i dobrym tuszu nie będzie kosztować 5zł! Za jakość trzeba płacić.
MINUSY:
  • Przebijanie - Mi akurat nie przeszkadza, ale jeśli ktoś nie chce kupować grubszego (czyli droższego) papieru to jest to minus. 
  • Dodatkowe końcówki - Przed zmianą etykiety można było kupić dodatkowe końcówki, które były ultra cienkie. Zakładało je się na tą mniejszą i voilà, a teraz nie można. Oprócz szaty graficznej zmieniła się trochę grubość markera, przez co końcówki wchodzą tylko na te stare... 
  • Nib tip zamiast brush tip - Szkoda, że odkryłam BrushMarkers dopiero po zakupie Promarkerów. ;D Te niestety mają twardą końcówkę zamiast pędzelka.
CENA: 9.90/10,99zł
CENA/JAKOŚĆ: Bardzo dobra
OCENA: 8/10

W przyszłości planuję zrobić porównanie Brush Markers, Promarkers, Copic i Prismacolor. Oczywiście po pewnym okresie testowania. :)
~Amy

Zainteresują Cię:

3 komentarze

  1. Nigdy wcześniej nie zastanawiałam się nad rysowaniem markerami, ale widząc Twoje prace przyznam, że wychodzi bardzo ciekawie :)
    Pozdrawiam
    bloogpseudoarytstyczny.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Recenzja to jeszcze kij. Mnie jeszcze bardziej oczy bolą jak widzę głupie i nic nie wnoszące tutoriale...
    Mnie tam smutno trochę, że zmienili szatę graficzną, ta pierwsza mi się bardziej podobała i się do niej przyzwyczaiłam :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Witaj!
    Odwdzięczam się za nominację!
    http://bloogpseudoarytstyczny.blogspot.com/2016/04/liebster-blog-award-3.html
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze! Wszystkie czytam i na nie odpowiadam. ♥